Dyrekcja rzeszowskiego MPK przeprasza za to, że jeden z kierowców autobusu odjechał po najechaniu na psa.
O zdarzeniu, do którego doszło we wtorek (22 lipca) na pętli autobusowej przy ul. Łukasiewicza w Rzeszowie, jest głośno od kilkudziesięciu godzin. Świadkowie twierdzą, że kierowca MPK przejechał po łapie leżącego psa przy autobusie, po czym odjechał.
Ranny owczarek niemiecki trafił do schroniska „Kundelek”.
Rozmowa dyscyplinująca
We wtorek szefostwo MPK potwierdziło zdarzenie. Poinformowało, że z kierowcą autobusu przeprowadzono „rozmowę dyscyplinującą”, a on sam obiecał, że jeszcze tego samego dnia zgłosi się na policję.
„Nasz pracownik twierdzi, że nie dokonał przedmiotowego najechania świadomie, przyznaje jednak, że nie powinien zbagatelizować tego zajścia” – oświadczyła dyrekcja rzeszowskiego MPK.
Dodała, że w środę zapozna się z nagraniem i na jego podstawie „zweryfikuje” zdarzenie.
„Szczęśliwie piesek nie doznał żadnych złamań, a wedle relacji schroniska „Kundelek” urazy psiaka nie są poważne” – twierdzi zarząd i dyrekcja MPK.
Będą surowe konsekwencje?
Spółka zna też koszty pomocy medycznej psu, ale ich nie podała. Zarząd zapowiedział, że „ewentualne konsekwencje służbowe wobec kierowcy” wyciągnie, gdy zakończy „czynności wyjaśniające”.
Wcześniej zapowiadano, że wobec kierowcy „zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe”, jeśli relacje pasażerów i świadków się potwierdzą.
Jednocześnie zarząd MPK zdecydował, że przeprowadzi zbiórkę karmy i artykułów higieny zwierzęcej, które trafią do „Kundelka”.
Internauci, nie hejtujcie!
Szefostwo MPK apeluje do internautów o „wstrzemięźliwość w komentarzach”. A te są bardzo krytyczne wobec postawy kierowcy.
„Nasi kierowcy codziennie ciężko pracują dbając o to, by tysiące podróżnych dotarły bezpiecznie z punktu A do punktu B. Praca kierowcy to ogromna odpowiedzialność za ludzi i powierzony sprzęt”.
Zarząd MPK prosi o „uszanowanie ciężkiej pracy kierowców”, a w sprawie przejechania owczarka, by poczekać do całkowitego jej wyjaśnienia.
„Zapewniamy, że nasz pracownik wyraził skruchę, zapewnił że nie popełnił tego czynu umyślnie i wyraził chęć zadośćuczynienia” – czytamy w oświadczeniu dyrekcji MPK.
Pies wrócił do domu
W środę Radio Rzeszów poinformowało, że ranny owczarek został przebadany w „Kundelku”. Na szczęście, nic poważnego mu się nie stało. Właściciele już odebrali swojego pupila.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!