270 razy wyjeżdżali do tej pory podkarpaccy strażacy do usuwania skutków intensywnych burz, które przeszły wczoraj wieczorem i w nocy nad naszym województwem.
– Nasze działania polegały głównie na usuwaniu połamanych konarów, gałęzi i drzew leżących na jezdniach, chodnikach, posesjach, liniach energetycznych. Wypompowywaliśmy wodę z zalanych posesji, udrożnialiśmy przepusty drogowe – poinformował w poniedziałek rano bryg. Marcin Betleja, rzecznik podkarpackiej straży pożarnej.
Najwięcej interwencji strażacy odnotowali w powiatach: ropczycko-sędziszowskim, rzeszowskim, strzyżowskim i dębickim. – Na szczęście, nikt nie został ranny – dodał Betleja.
W samym powiecie rzeszowskim i Rzeszowie strażacy do godz. 8:00 wyjeżdżali prawie 90 razy do usuwania skutków nawałnic. – Zalanych domów, posesji, piwnic, usuwania powalonych drzew – mówi kpt. Jan Czerwonka, rzecznik rzeszowskiej straży pożarnej.
– Zgłoszenia mieliśmy z całego powiatu rzeszowskiego i miasta. Wśród nich jest także zalana kotłownia w szkole w Nosówce oraz jeden z rzeszowskich hoteli – twierdzi Czerwonka.
Rzeszowscy strażacy cały czas odbierają kolejne zgłoszenia z prośbą o interwencje. Po godz. 8:00 pracowali przy sześciu zgłoszeniach dotyczących zalanych obiektów. – W Rzeszowie przy ulicach Myśliwskiej, Gościnnej i Zespołu Szkolno-Przedszkolnego przy ulicy Pogwizdowskiej oraz w Trzcianie i Rudnej Wielkiej – dodał Jan Czerwonka.
Po nocnych nawałnicach, prawie 3 tys. odbiorców było bez prądu.
W poniedziałek w całym województwie obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed burzami, silnymi opadami deszczu (od 20 mm do 35 mm) i wiatrem (do 80 km/h), lokalnie może spaść także grad. Nawałnice mogą trwać do północy – ostrzegają meteorolodzy.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!