60-latek z powiatu rzeszowskiego uwierzył w zmyśloną historię o tym, że jego siostrzenica spowodowała wypadek. Oszustom oddał oszczędności swojego życia.
Mężczyzna padł ofiarą oszustów działających metodą „na wnuczka” w ubiegłym tygodniu. Przestępcy działają schematycznie – dzwonią, podają się za krewnego lub za policjanta. Przekonują, że rzekomy członek rodziny potrzebuje pilnie gotówki, by wybawić się z kłopotów.
Do wspomnianego 60-latka zadzwoniła kobieta podająca się za jego siostrzenicę. Twierdziła, że spowodowała wypadek, w którym ucierpiała inna osoba. Rozmowę przejął „policjant”, twierdząc że na poczet sprawy potrzebne są pieniądze – 180 tys. złotych.
Wkrótce przed domem mężczyzny pojawił się rzekomy prawnik, który odebrał od niego 170 tys. zł. Jak się później okazało – cała historia była wymyślona przez oszustów.
Policja po raz kolejny apeluje, zwłaszcza do osób młodych, by rodzicom i dziadkom tłumaczyli, że są osoby, które mogą chcieć wykorzystać ich życzliwość. Powiedzmy im, jak zachować się, kiedy ktoś zadzwoni z nieznanego numeru i prosi o przekazanie pieniędzy.
– Zwracajmy uwagę na osoby starsze w naszym otoczeniu, zwłaszcza te mieszkające samotnie. Czasem jedna rozmowa ostrzegawcza może uchronić ich przed utratą oszczędności gromadzonych przez całe życie – podkreślają rzeszowscy policjanci.
Oszuści są bezwzględni i doskonale przygotowani. Swojej ofierze nie dają czasu na zastanowienie czy weryfikację podanych danych. Często stosują presję czasu, uniemożliwiając zakończenie połączenia lub skontaktowanie się z innymi członkami rodziny.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!