Trzecią edycję „Czarnej Księgi” wydatków publicznych opublikował Warsaw Enterprise Institute. To przegląd nietrafionych inwestycji z całej Polski - tych małych i tych ogromnych, które zamiast służyć obywatelom, pożarły miliony złotych i okazały się totalną klapą.
„Siłownia dla bobrów”, kranik z wodą za 160 tysięcy, porty-widma czy - tradycyjne już - szalety za setki tysięcy złotych stojące w szczerym polu to zaledwie wierzchołek góry lodowej tegorocznych absurdów.
Kolejna „Czarna Księga” WEI dowód na to, jak łatwo w Polsce wyrzuca się w błoto ciężko zarobione pensje podatników.
„Porażki przy realizacji tych projektów rzadko wynikają ze złej woli. To raczej efekt braku kompetencji i analizy ryzyka - ocenia Alicja Ziemlińska, współzałożycielka i prezes ContractSpot, ekspertka prawa zamówień publicznych.
- Urzędnicy często działają pod presją czasu, zapominając, że inwestycja powinna być częścią spójnego systemu, a nie oderwanym od rzeczywistości wydatkiem. Bez profesjonalizacji kadr nasze pieniądze nadal będą wpadać w te same systemowe pułapki”.
Obchodzenie unijnego zakazu
W tegorocznej "Czarnej Księdze" znalazło się 49 chybionych inwestycji z całej Polski, sfinansowanych przez podatników. 23. miejsce w tym zestawieniu zajmuje Podkarpacie wspólnie z województwem lubelskim.
Oba województwa wydają dziesiątki milionów złotych z publicznych pieniędzy na reklamę poprzez linie lotnicze i touroperatorów. W Lubuskiem 40 mln zł od 2018 r. To ok. 40 zł na mieszkańca. W Podkarpackiem 30 mln przez trzy lata to ok. 5 zł rocznie na jednego mieszkańca regionu.
Podkarpacie za "promocje" płaci państwowemu LOT-owi, irlandzkiemu Ryanair'owi i węgierskiemu Wizzair'owi. Ryanair zarobi na tym 22,5 mln zł, Wizzair - 5,5 mln z, a LOT - 1,5 mln zł. - To sposób na obejście unijnego zakazu bezpośredniego dofinansowania przewoźników - zwracają uwagę autorzy "Czarnej Księgi".
"Dlaczego nie analizować efektywności? Dlaczego przetargi z jednym oferentem? Dlaczego dziesiątki milionów na zagraniczne kurorty zamiast na lokalną turystykę, jeśli już podążamy w tę stronę? Za ok. 65 mln zł (Lubuskie ~35 mln + Podkarpackie ~30 mln w krótkim okresie) mamy „promocję”, która w praktyce subsydiuje wakacje w Egipcie i reklamę linii lotniczych" - czytamy w "Czarnej Księdze".
Jej autorzy uważają, że pieniądze wydawane na "promocje" regionów mogłyby zostać przeznaczone na drogi, edukację czy zdrowie.
"Alternatywą mogłaby być obniżka podatków lokalnych, inwestycje w infrastrukturę czy pozostawienie wyboru tras lotniczych rynkowi. Dopłaty do lotów obciążają portfele mieszkańców, ich pozytywny wpływ jest niejasny, a same praktyki budzą szereg wątpliwości" - konkludują autorzy "Czarnej Księgi".
Pełna lista 49 chybionych inwestycji jest tutaj.
Wybierz "skandaliczny" wydatek
Publikacji raportu towarzyszy plebiscyt na najbardziej „skandaliczny” wydatek roku. Na stronie wei.org.pl każdy może wskazać trzy inwestycje, które uważa za najbardziej żenujące lub irytujące. Kwota nie jest tu najważniejsza, liczy się skala absurdu. Dla zwycięzcy tego wstydliwego rankingu przewidziano specjalną nagrodę, tradycyjne słomiane misie. Zwycięzcy zostaną przedstawieni na koniec rankingu.
„Czarna Księga” ma być dla władzy sygnałem, że każda wydana złotówka jest pod lupą obywateli. Autorzy raportu chcą wymusić na urzędnikach realną odpowiedzialność za publiczne środki i skończyć z wydawaniem pieniędzy „na ślepo”.
„W dobie rosnących deficytów budżetowych i presji inflacyjnej każde marnotrawstwo publicznych środków nie tylko obciąża kieszenie obywateli, ale także podważa zaufanie do instytucji państwa, hamując długoterminowy wzrost gospodarczy” - pisze Przemysław Staciwa, autor „Czarnej Księgi”.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!