Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem, 28 lutego, przy ulicy Kwiatkowskiego. Dzień wcześniej żona pobitego 35-latka wraz z małym dzieckiem wjechała na parking bloku, w którym mieszkają.
Kobieta zaparkowała na miejscu wspólnym, obok dwóch miejsc parkingowych, własności jednej osoby. Kobieta po wypakowaniu zakupów poszła z dzieckiem do mieszkania.
35-latek zszedł do garażu, aby przeparkować auto na swoje miejsce. Wtedy, jak ustalili policjanci, został słownie zaczepiony przez znanego mu z widzenia właściciela dwóch miejsc parkingowych.
61-latek prowokował 35-latka do dyskusji, ale ten się w nią nie dał wciągnąć. Następnego dnia, w sobotę, obaj spotkali się w windzie. I tym razem 35-latek nie dał się sprowokować.
Po kilku minutach, gdy pokrzywdzony wracał do klatki, zauważył 61-latka z młodszym mężczyzną, który ręką zagrodził mu drogę. Gdy 35-latka chciał przejść, poczuł niespodziewane uderzenie w głowę.
- Po tym jak upadł na ziemię, otrzymał jeszcze kilkanaście ciosów - opisuje podkom. Magdalena Żuk, rzecznik rzeszowskiej policji.
Napastnicy weszli do klatki, a zaatakowany 35-latek finalnie trafił na izbę przyjęć. Lekarz stwierdził m.in. złamanie kości nosa.
Ustalenie i zatrzymanie agresorów było kwestią czasu. Policjanci z komisariatu na Nowym Mieście, w poniedziałek rano zatrzymali 61-latka i 24-latka. Usłyszeli już zarzuty pobicia 35-latka.
Prokurator z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wobec obu sprawców zastosował dozór policji połączony z zakazem zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonym. O ich dalszym losie zdecyduje sąd.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!