Rzeszowska policja poszukuje świadków środowego pożaru mieszkania przy ulicy ks. Popiełuszki. Zginęła w nim 14-letnia Julia.
W piątek policja zaapelowała o przekazywanie informacji na temat środowego dramatu. Można się kontaktować z funkcjonariuszami wydziału dochodzeniowo–śledczego rzeszowskiej komendy lub z oficerem dyżurnym KMP w Rzeszowie, tel. 47 821 33 11, 47 821 33 12.
Referentem postępowania jest st. sierż. Bartłomiej Hadam, tel. 47 821 3256 lub 510 997 193. Informacje, w tym również filmy nagrywane telefonami komórkowymi, można przesyłać na adres mailowy: [email protected].
Julia nie utknęła w windzie
– Nastolatkę znalazł jej ojciec. Prawdopodobnie uciekła na ostatnie piętro wieżowca, została znaleziona w przewiązce, z której nie mogła się wydostać. Prowadzona resuscytacja nie przyniosła efektu – mówi kpt. Jan Czerwonka z rzeszowskiej Straży Pożarnej.
Celowe podpalenie?
Z nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy, wynika, że mieszkanie prawdopodobnie podpalił jego 69-letni właściciel. To Jerzy P., emerytowany pracownik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Rzeszowie.
– Sąsiadom mówił, że podpali mieszkanie, był niezrównoważony – dowiadujemy się nieoficjalnie. Policja, póki co, tego nie potwierdza. – Mężczyzna przebywa w szpitalu w Łęcznej. Ma poparzone 37 procent ciała – mówi podkom. Magdalena Żuk, rzecznik rzeszowskiej policji.
Zapewnia, że przed środowym dramatem policja nie podejmowała w mieszkaniu żadnych interwencji. – W marcu byliśmy informowani o nieporozumieniu pod tym adresem. Ale zostało ono zażegnane, zanim policjanci dotarli na miejsce – twierdzi Żuk.
Problemy w gaszeniu
Dopiero w czwartek (19 czerwca) do bloku weszli prokurator z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów oraz biegły z zakresu pożarnictwa, by zabezpieczyć ślady, które umożliwią wyjaśnienie dokładnych okoliczności tragedii.
Tuż po wybuchu pożaru, dobytku mieszkańców, którzy opuścili swoje mieszkania, przez całą noc pilnowali policjanci. Z płonącego mieszkania przez okno balkonowe wyniesiono 69-letniego Jerzego P., druga osoba z tego mieszkania wyszła o własnych siłach.
Strażacy mieli problemy podczas akcji gaśniczej. – Droga przeciwpożarowa była pozastawiana autami. Ciężki sprzęt nie mógł dojechać bezpośrednio przed blok – twierdzi kpt. Czerwonka. Pożar ugaszono po godz. 22:30, działania strażaków trwały do 2:21 w nocy.
Pomoc dla poszkodowanych
Z 250 ewakuowanych osób, 33 wymagały pomocy, 12 przekazano ratownikom medycznym, 8 osób trafiło do szpitala, 6 do Domu Kombatanta, gdzie otrzymały ciepły posiłek i nocleg. Tymczasowe mieszkania są w Ośrodku Interwencji Kryzysowej przy ul. Skubisza 4.
W piątek pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej były trzy osoby, pozostałe, które ewakuowano z wieżowca, schronienie znalazły u swoich bliskich. MOPS udziela poszkodowanym całodobowego wsparcia psychologicznego, tel. 17 851 25 00.
Jak deklarują urzędnicy, służby socjalne skontaktują się z poszkodowanymi, by poznać ich potrzeby i rodzaj wsparcia. Sami mieszkańcy też mogą kontaktować się z MOPS-em, tel. 17 853 57 53. Wysokość strat związanych z pożarem wciąż nie jest znana.
Z użytkowania wyłączono klatkę schodową nr 3 w wieżowcu do czasu zakończenia oględzin i napraw. Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych w Rzeszowie deklaruje „niezwłoczne” rozpoczęcie prac technicznych. jak długo one potrwają? Nie wiadomo.
„Dziękujemy wszystkim służbom za profesjonalizm, zaangażowanie i natychmiastową reakcję. Łączymy się w bólu z rodziną ofiary i zapewniamy o dalszym wsparciu dla wszystkich poszkodowanych” — przekazał w komunikacie Urząd Miasta Rzeszowa.
Prawdopodobnie w poniedziałek (23 czerwca) śledztwo w sprawie tragicznego w skutkach pożaru mieszkania przejmie Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!