Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. Jej rzeczniczka Dorota Sokołowska-Mach poinformowała, że w dniach 18-19 grudnia zarzuty przedstawiono Sławomirowi C. - dyrektorowi Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie, Jackowi L. – kierownikowi projektu i Przemysławowi M. – specjaliście ds. urządzeń telekomunikacyjnych.
Śledztwo ma wyjaśnić, czy pracownicy Urzędu Marszałkowskiego od 2013 roku do 2015 roku, którzy byli odpowiedzialni za przygotowanie i realizację Sieci Szerokopasmowej Polski Wschodniej na Podkarpaciu, nie dopełnili swoich obowiązków służbowych. Pod lupą prokuratury jest też przedstawiciel inżyniera kontraktu.
Sieć Szerokopasmowa Polski Wschodniej kosztowała ponad 322 mln zł, z czego 222 mln zł pochodziło z Uniii Europejskiej. Projekt miał być sfinalizowany do 31 grudnia 2015 roku.
W śledztwie ustalono, że do 31 grudnia 2015 roku nie uzyskano wszystkich zezwoleń do korzystania z nieruchomości oraz sieci, nie przeprowadzono wszystkich badań kontrolno-odbiorczych odcinków sieci, a na niektórych odcinkach roboty wykonywano jeszcze w grudniu 2015 r.
Do końca 2015 roku, jak twierdzi prokuratura, nie wykonano również testów sieci, czy urządzenia są zgodne z zamówieniem oraz czy cała sieć została poprawnie skonfigurowana - parametry routerów nie odpowiadały zapisom przetargu.
Wspomniani urzędnicy, mimo tych nieprawidłowości, odebrali sieć, podpisali się pod dokumentami, że roboty wykonano do 30 września 2015 roku, potwierdzili, że inwestycja nie miała żadnych wad i usterek.
Sławomir C. poświadczył nieprawdę protokół odbioru końcowego w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Był on załącznikiem do wniosku o wypłacenie dofinansowania projektu. Wykonawcy sieci wypłacono całe wynagrodzenie,
Prokuratura twierdzi, że Urząd Marszałkowski w Rzeszowie na tych nieprawidłowościach stracił co najmniej 11 mln zł. O tyle bowiem powinno być pomniejszone wynagrodzenie dla wykonawcy sieci za to, że w terminie nie wywiązał się z zakończeniem budowy sieci.
Podejrzanym przedstawiono zarzuty związane m. in. z wyrządzeniem szkody w obrocie gospodarczym wielkich rozmiarów, nadużyciem uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, poświadczenia nieprawdy w dokumencie i wyłudzeniem publicznych dotacji. Urzędnikom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Wobec urzędników zastosowano dozory policjii i zakazy kontaktowania się między sobą. - Śledztwo znajduje się w końcowej fazie, jego ukończenie najprawdopodobniej możliwe będzie w pierwszym kwartale 2026 roku - poinformowała prokurator Dorota Sokołowska-Mach.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!