Nic nie wyszło, przynajmniej na razie, z pierwotnego planu usprawnienia przejazdu przez rondo Pobitno w Rzeszowie, czyli budowy nad rondem dwupoziomowego skrzyżowania.
Pierwsze przymiarki do takiej inwestycji zrobiono już w 2018 roku, ale miasto się z nich wycofało, bo to plan bardzo kosztowny i ryzykowny - rondo trzeba by było zamknąć na długie miesiące.
Prezydent Konrad Fijołek uznał, że lepiej na rondzie wybudować bypassy, czyli dodatkowe pasy ruchu, dzięki którym kierowcy przejadą przez skrzyżowanie bez konieczności wjeżdżania na rondo.
- Takie rozwiązanie zostanie zastosowane na wszystkich czterech wlotach i wylotach - zapowiedział w poniedziałek (5 stycznia) w mediach społecznościowych Konrad Fijołek.
To, jak twierdzi, "kolejny krok w kierunku bezpieczniejszej, sprawniejszej, nowocześniejszej komunikacji". Miasto ogłosiło przetarg na wybór firmy, która przygotuje przebudowę ronda.
"Rondo Pobitno to jeden z najbardziej newralgicznych punktów komunikacyjnych w naszym mieście" - przypomina prezydent Fijołek.
"Strata kasy"
Ale kierowcy krytykują miasto za to, jak chce usprawić na rondzie Pobitno.
"To pudrowanie trupa, a nie przebudowa newralgicznego skrzyżowania, które w zasadzie już o każdej godzinie jest zakorkowane" - komentuje jeden z rzeszowskich kierowców.
"Strata kasy" - dodają inni. "Tam jest konieczność przebudowania tego skrzyżowania od podstaw, dodatkowe pasy za dużo nie pomogą. Rondo korkuje się cały dzień, to główny wjazd do Rzeszowa".
"Postawcie jeszcze dwa bloki przy rondzie i wymalujcie buspas (całodobowy oczywiście) a przepustowość wzrośnie" - kpią kierowcy.
Komentarze
0 komentarzy
Zaloguj się, aby dodać komentarz
Zaloguj sięBrak komentarzy. Bądź pierwszy!